|
Ostatnio nasz kraj stał się sławny w norweskich mediach za sprawą przedsiębiorczych Polaków, którzy postanowili zbić interes na przewożeniu naszych rodaków z lotniska Torp Sandefjord pod Oslo do miasta. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że polscy przewożnicy nie posiadają licencji. Publiczna telewizja NRK opublikowała w styczniu reportaż przedstawiający ten proceder. Na filmie widać Polaka, który przez cały dzień zaprasza do swojego mikrobusu wychodzących z hali lotniska pasażerów z Polski. Na pytanie o cenę sprytny Polak odpowiada, że to jego rodzina i że nie bierze pieniędzy. Jednak już inny przyznaje, że korzysta z tej formy przejazdu. Czemu nie, skoro może być podwieziony do domu pod konkretny adres, czego nie oferuje oficjalna linia autobusowa Torp - Expressen. Nieuczciwa działalność Polaków spędza sen z powiek norweskim legalnym przewożnikom, którzy już szacują straty na kilka milionów koron. Jednak ani policja ani władze lotniska nic na razie nie mogą zrobić, bo jak już wspomniałam pomysłowi Polacy tłumaczą się tym, że przewożą rodzinę. No cóż po raz kolejny okazuje się, że Polak potrafi. Szkoda tylko, że my potem musimy świecić oczami za granicą.
|